To już minęło wiele lat
chociaż pamiętam jakby dziś,
jej włosy, które pieścił wiatr,
jej oczy, co mąciły myśl.
A potem były wspólne dni
i noce spadających gwiazd,
śniliśmy razem wspólne sny,
których nie spełnił przyszły czas.
Gdybym uwierzył w to, że ja
Mógłbym u stóp mieć cały świat i ciebie
Gdybym uwierzył w to, że ty
Mogłaś moją być
Nie uwierzyłem w naszą miłość
I żyłem chwilą jak we śnie
Byś moja była nie prosiłem
Zniknęłaś nagle jak we mgle
Ty odnalazłaś własny dom,
ja kręty, lecz też własny szlak,
jest jakaś ona, jakiś on,
i jeden choć nie wspólny świat.
Czasami wraca wspomnień cień,
i czasem bywa trochę żal,
zostało coś na serca dnie,
z tego co los nam kiedyś dał.
Moja miła w domu wylewa łzy
gdzie ja jestem - pyta wszędzie
nim opadnie kurz
będę w domu już
księżyc jechał ze mną będzie
A może to wiatr
podniósł piach
i sypnął prosto w oczy
twardym snem
Może to deszcz
twoje usta zmoczył
jak krople wody
spadał szept
Może to sen
bo tak serce bije
gdy na szyję
rzucasz się
Moja miła w domu liczy dni
gdzie ja jestem – pyta wszędzie
nim przeminie dzień
zobaczymy się
słońce jechać ze mną będzie
A może to dzień
Błysnął nagle słońcem
I w majowy
Wpadłem bez
A może to ptak
Gdzieś wysoko w drzewach
Głośno śpiewał
Silnik zgasł
Może tęsknota
Myśli mota
W środku lata
Figle płata
Moja miła w domu patrzy w noc
gdzie ja jestem pyta wszędzie
jestem, jestem tu
zbudzę cię ze snu
za nim słońce wzejdzie.
Nie miałem tam nikogo z bliskich,
nikogo kogo bym choć znał,
widziałem tylko w telewizji,
a jednak sercem byłem tam.
Nie wiem, nie powiem ci dlaczego,
poczułem z nimi coś wspólnego.
Może to winny polski wrzesień
i dusza skłonna do uniesień,
żeby pozostać Polakami
wciąż przepływamy oceany.
Wiara, co szła przez pokolenia,
że jedno niebo, jedna ziemia,
to czym nas Matki-Polki karmią,
ta prosta, ludzka solidarność?
Nie lubię tych w czerwonych szelkach
i drażni mnie przekupniów wrzask,
to miasto, które jest jak giełda
z wieżami, co sięgały gwiazd,
lecz od tego dnia wrześniowego,
wciąż czuję z nimi coś wspólnego.
A kiedy przeszedłem już swoje,
bym drugie tyle przejść mógł,
usiadłem i buty zdjąłem,
by z przeszłych oczyścić je dróg.
Strząsnąłem z nich kurz codzienny
i progów wysokich pył
piach, co nie zmienił się w perły
i nadal uwierał jak żwir.
Popioły marzenia
i prochy cierpienia
co kwiatem było,
co się przylepiło,
okruchy przykazań
i grudkę z cmentarza
przypadkiem zdeptaną miłość
A kiedy zalśniły połyskiem
gotowe by dalej iść
spojrzałem w zamgloną przyszłość
myśląc, że przyjdzie w niej żyć.
Co będzie, gdy przejdę wszystko,
do nieba zapukam bram,
z czego je wtedy wyczyszczę,
żeby wpuścili mnie tam?
Czy z gliny tej ziemi
i grzechów kamieni
pokrętnych uliczek
przejść przez granicę
wszystkiego co jeszcze
mnie czeka w tym teście
wszystkiego, co było życiem
Za trudne rzeczy lubię się brać
Nie mów że sobie nie poradzę
Lubię jeździć w nocy
I nie kleją mi się oczy
Więc możesz spać
Ja poprowadzę
Dwoje nas, na wiele jeszcze stać
Choć nie młodzi damy radę
Za nami tysiąc spraw
Przed nami światła dnia
Ty możesz spać
Ja poprowadzę
Mam parę groszy na czarną godzinę
Więc me namawiaj mnie na kawę
Czeka nas długa noc
Masz tutaj ciepły koc
I możesz spać
Ja poprowadzę
Choć żal mi miejsc, które zostawię
Nie będę tęsknił prawie wcale
Bo ten na kołach złom
To nasz prawdziwy dom
Zawiezie nas
Ja poprowadzę
Wiosennie promienna iluzja
zamienia dni szare w zielone,
wiosenne pędy wypuszcza
złudzenie, że to nie koniec.
wiosennie, promiennie, codziennie
pustka po tobie we mnie.
Powtarzam sobie, że to nic,
że przecież mogę dalej żyć,
że jeszcze może być inaczej,
że ciebie sobie też wybaczę,
Powtarzam, że to nic.
Okienna, bezsenna żaluzja
przedłuża nocne marzenia,
tajemne odprawiam gusła
udając, że świat odmieniam
bezsennie, kamiennie, codziennie
pustka po tobie we mnie
Bo wszystko to naprawdę nic,
bo przecież mogę dalej żyć,
bo jeszcze może być inaczej
bo ciebie sobie też wybaczę
Powtarzam, że to nic.
Sł. Maciej Świątek
Muz.CezaryMakieweicz
Blue Sky
Today my heart is full of sorrow
and the whole world slips away
but I believe it will be tomorrow
tomorrow it will be better day
Blue sky under my foot
blue sky upon my head
then I will go when leads my road
day after day, step by step
When I will wake up in the morning
I’ll meet the future on my way
each day lives just one day only
today becomes now just yesterday
Don’t worry about anything
everything’s going with the wind
sł. Maciej Świątek
muz. Cezary Makiewicz
Nadchodzi właśnie pora łez
Z oddali nocy napływają
do oczu wspomnień pełne łzy,
przez lata ich się uzbierało
tyle, co nocy złych i dni.
Ciężkie jak deszczu wielkie krople,
nabrzmiałe jak dojrzały pąk,
jeszcze wydają się za oknem,
ale już niedaleko stąd.
Nadchodzi właśnie pora łez
Nadchodzi, coraz bliżej jest
kropla po kropli, już o krok
nim wstanie dzień, zapadnie mrok.
Jeszcze za szybą, lecz już blisko,
skoczą do oczu niczym kot,
pazurów ostrą stalą błysną,
zamglą się od nich myśl i wzrok.
Zapieką, zgryzą, złagodnieją,
wypłynie razem z nimi ból
i moc wyczerpie się wspomnieniom,
i będą jak zwietrzała sól.
Twarz się wygładzi, wypogodzi,
oczyści każdy skóry fałd,
aż do następnej łez powodzi,
aż po następny, nowy żal.
Sł. Maciej Świątek
Muz. Cezary Makiewicz
Ubezpiecz się
Życie bywa niebezpieczne,
Złe są woda i powietrze,
Toczy się fortuna kołem,
Między diabłem i aniołem.
Nie wiesz co cię jutro czeka,
Wciąż niepewny los człowieka,
Dlatego jest dzisiaj w cenie,
Na zły los ubezpieczenie.
Ubezpiecz się od świata,
Od jesieni, zimy, lata,
Od wszystkiego
O czym nie wiesz.
Ubezpiecz się od grzechów,
Od zaskoczeń i od pechów,
Od złych znaków co na niebie,
Zwłaszcza od samego siebie.
Mocno trzymasz kierownicę,
Ale jak kierować życiem,
Gdy przed tobą mgła zalega,
A po bokach rosną drzewa.
Nie chcąc bać się na wirażu,
Możesz śpiewać dla kurażu,
Bo od wszelkich przykrych rzeczy,
Ta piosenka ubezpieczy.
Sł. Maciej Świątek i Cezary Makiewicz
Muz. Cezary Makiewicz
Nie, nie odchodź
A mówiłeś mi, że
Ludzie nie motyle
Nie przychodzą na ten świat
Tylko na chwilę
A mówiłeś mi,
Jeszcze tyle jest przed nami,
nie damy się pokonać złu,
nigdy nie poddamy
Nie, nie odchodź proszę
Tych bez Ciebie chwil nie zniosę
Zostań jeszcze chwilę
Nim zieloną przejdziesz milę
Ty i Ja
to przygoda
Nasza wędrówka przez las
Góry i jeziora
Ty i ja
to nasza droga
Ja, to w zbożu polny kwiat
Ty, ciepły wiatr od morza
Wierzę w ciebie tak
jak ojcu się wierzy
w każde słowo, w każdą baśń,
wróżki i rycerzy
Teraz proszę cię
Dotrzymaj słowa
Życie silne jest
Jak miłość moja
sł. i muz. Cezary Makiewicz
Poczytaj mi Mamo
Gdy mnie kładzie do łóżka,
czeka „w świnki” poduszka,
co ją mama zagrzała na piecu.
Mocno kołdrą przykryje,
tak aż po samą szyję,
wtedy miło bajek posłuchać
Luli laj , Luli laj, luli laj, Luli laj
Poczytaj mi Mamo
I gdy czyta o misiach,
leśnych ludkach w powodzi,
to się wcale, a wcale spać nie chce.
Kiedy mówi „dobranoc”
i chce już wychodzić,
wtedy proszę cichutko o jeszcze.
Trochę życia przeleci.
Będę miała już dzieci.
A czas szybko ucieka, uwierzcie.
I gdy mały szkrab spyta -
„Mamo, czy mi poczytasz?”,
wtedy sięgnę po bajki raz jeszcze.





